wtorek, 13 sierpnia 2013
Od Noris Do Death
Byłam coraz starsza. Coraz mniej czasu mi zostało,ale chciałam nacieszyć się nim puki mogłam. Martwiła mnie tylko Ro. Tylko ona nie odkryła swoich mocy,a jest coraz starsza. Nie umiała nawet latać a w szkole coraz bardziej się z niej śmieją. Postanowiłam jej pomóc. Znalazłam ją i zabrałam na wysoką górę,na której są schodki. Poprosiłam ją,by skakała ze schodka na schodek coraz niżej z coraz większą odległością machając przy tym skrzydłami. Po paru próbach udało się. Latała jak zawodowiec o dziwo. Najpierw czuła się nie pewnie,ale później zadziwiła mnie swoją prędkością. Uznałam,że jej moc to wiatr,ale nie tylko. Zrobiła tornado wodne,a więc była to też woda,później kiedy już stanęła na ziemi,ta zatrzęsła się i zaczęła latać, a z niej zaczęły wyrastać rośliny. Zapanowała również nad ogniem. To była niezwykła moc. Moc wszystkich żywiołów. To było niesamowite. To...to było jak jak taniec. Taniec wilka z ziemią i darami matki natury. To było coś wspaniałego. Mogłam tak stać i patrzeć aż do śmierci.
<A co u ciebie death?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz