Nie wiedziałam co się dzieje. Wszędzie była gęsta mgła. W oddali usłyszałam krzyk Lesti. Zaczęłam nawoływać:
-LESTI! LADY! CHAM! AYA!-Nikt nie odpowiadał. Parę sekund potem,mgła opadła. Wokół mnie nikogo nie było. Wołałam i wołałam. Biegłam przez cały las. Nikogo nie było. Nagle,zorientowałam się,że wybiegłam daleko,bardzo daleko poza tereny watahy. Na pustkowie wiary. Jego nazwa słynęła z przeciwieństwa,które się tu dzieje. Tutaj nie można ufać nikomu. W oddali usłyszałam rozpaczliwe wołanie Lesty o pomoc. Pobiegłam w tamtą stronę. Stała tam Lesty i kuzynostwo.
-Co się stało? Co tu robicie?-Zapytałam.
-Poszliśmy tutaj,by ci coś pokazać...-Byli dziwni. Lesty mówiła dość głośno,a rodzinka była zamroczona.
-Nie jesteście moją rodziną.-Powiedziałam i wzbiłam się w powietrze. Nagle,w oddali zobaczyłam podejrzanego wilka.
Po chwili zwierz zniknął. Zleciałam na ziemię. Był to wielki kanion. Szukałam jakiegokolwiek znaku życia. Jaskini,dziury,czegokolwiek. Nim je znalazłam,minęła godzina. Wbiegłam do nory i usłyszałam przeraźliwy śmiech. Ciarki przeszły mnie po plecach. Ruszyłam na przód. Przeraziłam się tego,co zobaczyłam. Ku moim oczom ukazał się straszliwy widok. Lesty leżała na środku pokoju plecami do mnie. Rodzinka cioci siedziała osobno w klatkach,a sama ciocia była przywiązana do ściany za łapy. Wilk coś mówił,ale nie słyszałam tego zbyt dobrze. Po chwili znów się roześmiał i powiedział głośniej.
-Teraz patrz rodzinko jak szpecę waszego krewniaka. Co by tu najpierw? A,już wiem. Wyłamię jej zęby i wyrwę język.-Chwycił Lesti za pysk. Zaczęłam biec w jego stronę krzycząc,żeby ją zostawił. Puścił ją. Jej głowa upadła bezwładnie na ziemię. Skoczyłam na niego,ale zamiast wilka unosiła się ciemna mgła.
-Jeszcze się zobaczymy-Szepnął i zniknął. Podbiegłam do Lesti. Kolejny szok. Miała białe oczy. Była ślepa. Zakryłam łapami usta. Z oczu popłynęły mi łzy. Położyłam uszy i stałam tak chwilę w bezruchu. Po policzku spływał mi potok łez. Chwilę załamania przerwała mi ciotka z rodziną.
-W-wypuścisz nas?-Otarłam łzy i podbiegłam do klatek. Pootwierałam je i wzięłam siostrę
na plecy. Jej pysk zwisał tuż przy moich oczach i cały czas widziałam jej śnięte,zamglone oczy. Starałam się nie płakać,ale w końcu nie wytrzymałam. Doleciałam do jej jaskini i położyłam ją na jej łóżku obok chorych zwierzątek. Wszystkie czy chore,czy niepełnosprawne otoczyły ją i przytulały się. Niektórym nawet spływały malutkie łezki. Wiedziały co się stało. Znów otarłam swoje łzy i położyłam się przy siostrze. Goście nie wiedzieli co robić. Powiedzieli więc,że idą na spacer i tak też uczynili. Niedługo potem,Lesti się ruszyła. Otworzyła oczy i zapytała:
-G-gdzie ja jestem?
-W swojej jaskini.
-S-Strasznie tu ciemno...boję się...-Wyszukała łapą moją głowę i przytuliła mnie.-Dlaczego wokoło jest tak strasznie ciemno? Dzisiaj jest nów?-Łzy znów napłynęły mi do oczu.
-N-nie...jest dzień...
-Dlaczego jest tu tak ciemno?-Powtórzyła pytanie.
-B-bo...Lesti..posłuchaj...ty...t-twoje oczy...t...ty....-Przerwała mi
-Jestem ślepa?-Zapytała.
-T-tak.-Spuściła łeb i zamknęła oczy.
-Chciałabym płakać,ale nie mogę...-Przez resztę dnia leżałyśmy w ciszy. Chyba zasnęłyśmy,bo obudziłam się dopiero rankiem. Ciocia i jej rodzina jeszcze spali.
<Co dalej?>
Oliwia,tylko nie ma na razie wyprawy po lek na jej oczy ani jakiejś magii.
Wataha Gwiazd Nadziei
wtorek, 13 maja 2014
Od Lesti CD Restiego
Poczułam jak się rumienię i odskoczyłam od Restiego.
-J-j-ja-aaa...-Byłam cała czerwona.
-Co się stało?
-P-przepraszam!-Krzyknęłam i uciekłam. Kochałam go ale tak okazywać uczucia...i to przy dziewczynach...to dla mnie zbyt dużo. Przynajmniej na razie. Biegłam i biegłam,aż wpadłam do wieeelkiego dołu. Było tam pełno błota. Próbowałam się wydostać wspinaczką. Próbowałam wylecieć,ale albo tak źle latałam,albo ta maź mnie blokowała. Znalazłam małą norkę w jednej ze ścian dołu. W oddali usłyszałam nawoływanie Restiego. Już chciałam mu odpowiedzieć,kiedy się poślizgnęłam i wpadłam głębiej w dół. Ech. Jeszcze niżej,a chciałam WYŻEJ! Co poradzić? Zjeżdżałam i zjeżdżałam po śliskim i lepkim błocie,aż w końcu dotarłam do dziwnego pokoju z kilkoma drzwiami."Co ja Alicja w krainie wilków?"-Pomyślałam.-"A gdzie królik?"- Wykopałam jedne z drzwi i przecisnęłam się przez nie. Drogą,którą tu dotarłam nie mogłam się dostać na górę. Za drzwiami istniała przepiękna kraina. Pełno przedziwnych stworzeń.
Kiedy oglądałam te przedziwne stworzenia,ku moim oczom ukazała się piękna droga.
Poszłam dróżką i oglądałam jak przepiękne wróżki dekorują równie piękne kwiaty i rośliny. Poszłam dalej. Doszłam do wielkiej dziury,która chyba prowadziła w górę. Podobała mi się ta kraina,ale chciałam już wracać do domu. Weszłam do dziury i pokonałam kilka dołów,pajęczyn i gniazd pająków,korzeni blokujących drogę i wydostałam się na powierzchnię...chyba.
-Ostatnio widzisz dużo pięknych krain-Powiedziałam do siebie próbując wydostać zad z ciasno złożonych korzeni. Obejrzałam okolicę. Znałam to miejsce. Zapamiętałam dokładnie drogę i drzewo i skierowałam się w stronę jaskini. Po drodze spotkałam białego kota. A mianowicie lwicę.
-Wybacz.-Powiedziała podnosząc mnie z ziemi. Obie w kilka chwil pozbierałyśmy się z upadku. Kocica wpadła na mnie.
-Nic nie szkodzi.-Powiedziałam swoim jak zawsze cichym głosem.
-Jestem Lo. Zdrobnienie od Lisanny. Niepodobne,ale wolę kiedy mówi się do mnie Lo. A ty?
-Jestem Lesti. Gdzie ci tak spieszno?
-Euh,gonią mnie złe zwierzęta. Nie mam dużo czasu. Wybacz,ale lecę-Powiedziała spłoszona odgłosami pościgu.
-Poczekaj,znam dobrą kryjówkę.
-Gdzie?
-W mojej jaskini.
-Nie. Doprowadzisz ich do swojego domu i zniszczą ci go i zaatakują cię.
-W takim razie chodź za mną.-Wpadłam na pomysł,gdzie ukryć Lo. Chwilę się opierała myśląc,że chcę dalej ją doprowadzić do jaskini,ale później pobiegła za mną. Pędziłyśmy ile sił w łapach. W końcu dotarłyśmy do mokradeł.
-Ufasz mi?-Zapytałam.
-Tak.-Popchnęłam ją do wody krzycząc "Obiad!" i pobiegłam na drugi brzeg "jeziora" ona wynurzyła się spanikowana. Słyszała,co wykrzyknęłam.-OBIAD?! Chcesz mnie rzucić na pożarcie krokodylowi albo czemu innemu?-Machała spanikowana łapami płynąc do brzegu. Po chwili coś ją połknęło,a ja wskoczyłam za tym. Był to ogromny krokodyl. Pogłaskałam go po grzbiecie i popłynęłam obok niego. Dopłynęliśmy do podwodnej jaskini. Krokodyl wypluł Lo. Oddychała głośno i krzyczała na mnie.
-Nie jestem obiadem!
-Obiad,to imię tego krokodyla...-powiedziałam cicho.
-O...s-serio?...P-przepraszam. Gdzie jesteśmy?
-W podwodnej jaskini. Lubię tu przychodzić by pomyśleć. Tylko ja znam to miejsce. Pomijając zwierzęta. Tylko proszę...nie mówi innym o tym miejscu.
-Dobrze.
Po jakimś czasie wyszłyśmy z mojej kryjówki i poszłyśmy do mojej jaskini,w której czekał na mnie Resti.
<Co dalej?>
-J-j-ja-aaa...-Byłam cała czerwona.
-Co się stało?
-P-przepraszam!-Krzyknęłam i uciekłam. Kochałam go ale tak okazywać uczucia...i to przy dziewczynach...to dla mnie zbyt dużo. Przynajmniej na razie. Biegłam i biegłam,aż wpadłam do wieeelkiego dołu. Było tam pełno błota. Próbowałam się wydostać wspinaczką. Próbowałam wylecieć,ale albo tak źle latałam,albo ta maź mnie blokowała. Znalazłam małą norkę w jednej ze ścian dołu. W oddali usłyszałam nawoływanie Restiego. Już chciałam mu odpowiedzieć,kiedy się poślizgnęłam i wpadłam głębiej w dół. Ech. Jeszcze niżej,a chciałam WYŻEJ! Co poradzić? Zjeżdżałam i zjeżdżałam po śliskim i lepkim błocie,aż w końcu dotarłam do dziwnego pokoju z kilkoma drzwiami."Co ja Alicja w krainie wilków?"-Pomyślałam.-"A gdzie królik?"- Wykopałam jedne z drzwi i przecisnęłam się przez nie. Drogą,którą tu dotarłam nie mogłam się dostać na górę. Za drzwiami istniała przepiękna kraina. Pełno przedziwnych stworzeń.
Kiedy oglądałam te przedziwne stworzenia,ku moim oczom ukazała się piękna droga.
Poszłam dróżką i oglądałam jak przepiękne wróżki dekorują równie piękne kwiaty i rośliny. Poszłam dalej. Doszłam do wielkiej dziury,która chyba prowadziła w górę. Podobała mi się ta kraina,ale chciałam już wracać do domu. Weszłam do dziury i pokonałam kilka dołów,pajęczyn i gniazd pająków,korzeni blokujących drogę i wydostałam się na powierzchnię...chyba.
-Ostatnio widzisz dużo pięknych krain-Powiedziałam do siebie próbując wydostać zad z ciasno złożonych korzeni. Obejrzałam okolicę. Znałam to miejsce. Zapamiętałam dokładnie drogę i drzewo i skierowałam się w stronę jaskini. Po drodze spotkałam białego kota. A mianowicie lwicę.
-Wybacz.-Powiedziała podnosząc mnie z ziemi. Obie w kilka chwil pozbierałyśmy się z upadku. Kocica wpadła na mnie.
-Nic nie szkodzi.-Powiedziałam swoim jak zawsze cichym głosem.
-Jestem Lo. Zdrobnienie od Lisanny. Niepodobne,ale wolę kiedy mówi się do mnie Lo. A ty?
-Jestem Lesti. Gdzie ci tak spieszno?
-Euh,gonią mnie złe zwierzęta. Nie mam dużo czasu. Wybacz,ale lecę-Powiedziała spłoszona odgłosami pościgu.
-Poczekaj,znam dobrą kryjówkę.
-Gdzie?
-W mojej jaskini.
-Nie. Doprowadzisz ich do swojego domu i zniszczą ci go i zaatakują cię.
-W takim razie chodź za mną.-Wpadłam na pomysł,gdzie ukryć Lo. Chwilę się opierała myśląc,że chcę dalej ją doprowadzić do jaskini,ale później pobiegła za mną. Pędziłyśmy ile sił w łapach. W końcu dotarłyśmy do mokradeł.
-Ufasz mi?-Zapytałam.
-Tak.-Popchnęłam ją do wody krzycząc "Obiad!" i pobiegłam na drugi brzeg "jeziora" ona wynurzyła się spanikowana. Słyszała,co wykrzyknęłam.-OBIAD?! Chcesz mnie rzucić na pożarcie krokodylowi albo czemu innemu?-Machała spanikowana łapami płynąc do brzegu. Po chwili coś ją połknęło,a ja wskoczyłam za tym. Był to ogromny krokodyl. Pogłaskałam go po grzbiecie i popłynęłam obok niego. Dopłynęliśmy do podwodnej jaskini. Krokodyl wypluł Lo. Oddychała głośno i krzyczała na mnie.
-Nie jestem obiadem!
-Obiad,to imię tego krokodyla...-powiedziałam cicho.
-O...s-serio?...P-przepraszam. Gdzie jesteśmy?
-W podwodnej jaskini. Lubię tu przychodzić by pomyśleć. Tylko ja znam to miejsce. Pomijając zwierzęta. Tylko proszę...nie mówi innym o tym miejscu.
-Dobrze.
Po jakimś czasie wyszłyśmy z mojej kryjówki i poszłyśmy do mojej jaskini,w której czekał na mnie Resti.
<Co dalej?>
poniedziałek, 12 maja 2014
Od Aya Do Lady , Ro
Gdy kuzynka wypusiciła już wszystkie zwierzęta przybiegła do nas inna wilczyca była ona rużowa i naprawde dziwna ...
- HEJ !!!!!!!!!! Wszystkim!!!! - krzykneła.
- Cześć ?! powiedziałam z resztą rodziny ale ona normalnie się przywitała <rodzinka>.
- Hej ty pewnie jesteś moją kuzynką ? Prawda myślę że się polubimy. -powiedziała do mnie.
- Eeee ... - powiedziałam
- Ah zapomniałam przedstwawić to jest moja siostra Lady może się zapoznacie a ja pójdę z ciocią i Cham na cherbatkę ? - spytała Lesti .
- Eee....
-Świetnie chocimy - powiedziała Lesti otchodząc i zostawiając mnie z Lady .
- Mmmm .... widzę ,że masz ochroniaża mrrrr.
- GRRRR !!!! Sapdaj !!!! - krzyknełam na dziwną Brabi.
- Spokojnie kotku . -powiedział Faier by mnie ostudzić .
- Słotki jesteś ale ... tak między nami nie pasujesz do niej pasujesz do mnie .... hahhaha !!!- powiedziała mmu na ucho. W tym momęcie się na nią żuciłam zamieniłam się w demona takiego jakim był mój tata :
- Odczep się bo ci te włoski powyrywam !! -po chwili ledy zamoniła się w potwora słyszałam tylko w oddali krzyk matki i Feira oraz Nialla płaczącego po chwili był dym i pojawiło się piekło .
< Co to było Ro ? >
Czy Lady skrywa jakąś tajemnicę Ro co o tym sądzisz ?
Niall i ja :
Ostatni widok Lady :
- HEJ !!!!!!!!!! Wszystkim!!!! - krzykneła.
- Cześć ?! powiedziałam z resztą rodziny ale ona normalnie się przywitała <rodzinka>.
- Hej ty pewnie jesteś moją kuzynką ? Prawda myślę że się polubimy. -powiedziała do mnie.
- Eeee ... - powiedziałam
- Ah zapomniałam przedstwawić to jest moja siostra Lady może się zapoznacie a ja pójdę z ciocią i Cham na cherbatkę ? - spytała Lesti .
- Eee....
-Świetnie chocimy - powiedziała Lesti otchodząc i zostawiając mnie z Lady .
- Mmmm .... widzę ,że masz ochroniaża mrrrr.
- GRRRR !!!! Sapdaj !!!! - krzyknełam na dziwną Brabi.
- Spokojnie kotku . -powiedział Faier by mnie ostudzić .
- Słotki jesteś ale ... tak między nami nie pasujesz do niej pasujesz do mnie .... hahhaha !!!- powiedziała mmu na ucho. W tym momęcie się na nią żuciłam zamieniłam się w demona takiego jakim był mój tata :
- Odczep się bo ci te włoski powyrywam !! -po chwili ledy zamoniła się w potwora słyszałam tylko w oddali krzyk matki i Feira oraz Nialla płaczącego po chwili był dym i pojawiło się piekło .
< Co to było Ro ? >
Czy Lady skrywa jakąś tajemnicę Ro co o tym sądzisz ?
Niall i ja :
Ostatni widok Lady :
Od Ro CD Ifus
-Wybaczcie-Powiedziałam.-Co tutaj robicie?
-W naszym świecie rozpętała się wojna i postanowiliśmy pójść do waszej watahy,bo to jedyne bezpieczne miejsce.którego nie dotknęła wojna,jakie znam.
-Hmmm....jasne,chodźcie. Pokażę wam jaskinię w której przenocujecie,a później możecie znaleźć własną. Zaprowadzę was.-Po tych słowach zaczęłam iść w kierunku najbliższej i największej dotąd znanej mi jaskini położonej na naszym terenie. *Podczas drogi*
-Dzisiaj przenocujecie u mojej siostry,Lesti. Nie będzie miała nic przeciwko.
-N-na pewno? Nie jest miłym wpraszać się do kogoś.-Powiedziała Cham.
-Spoko,to moja siostra więc wiecie...poza tym mam kilka sposobów,które wykorzystuję kiedy chcę ją do czegoś namówić-Mrugnęłam do nich lewym okiem i uśmiechnęłam się pokazując zęby.
-Nauczysz mnie? Czasem przyda się to na ciocię-Zaśmiał się szczeniaczek.
-Cham!-Syknęła karcąco Ifus,a on uśmiechnął się jak niewiniątko. W końcu doszliśmy. Weszliśmy powoli do domu mojej siostry. Zatrzymałam gości kilka metrów od wejścia i zawołałam:
-Leeeestiiiiii mamy goooościiii...chyba jej nie ma-zwróciłam się do towarzyszy.
-Rozgośćcie się. Ona pewnie niedługo wróci. Aha i nie meczcie jej zwierząt,kilka jest ciężko rannych.
-Ona leczy zwierzęta? SUPER!-Krzyknął szczeniaczek.
-Poczekajcie chwilkę. Polecę jej poszukać i nie krzyczcie zbyt głośno ze względu na podopiecznych Lesti.-Powiedziałam i poleciałam. Leciałam ponad lasem i wyglądałam Lesti. Nawoływałam i szukałam,ale jej nie było. Kiedy dotarłam do łąki,zobaczyłam moją siostrzyczkę zbierającą kwiaty z wiankiem na głowie. Na plecach zwisały jej kosze wiklinowe z obu stron wypełnione po brzegi kwiatami. Domyślam się,że kosze zrobiła sama. Zleciałam do niej i powiedziała:
-Cześć. Co robisz?
-J-ja zbieram kwiaty. Będę robić wianki dla moich zwierzątek. Słyszałam,że jeśli są weselsze,szybciej wracają do zdrowia i może starczy też kwiatków na koszyk,albo miskę.-Zaśmiała się.
-To fajnie,ale mamy gości. Przenocują u ciebie.
-A-ale jak to?-Zapytała wystraszona. Nie najlepiej radziła sobie w towarzystwie obcych,a zwłaszcza takich,którzy mają u niej nocować.-Kto to?
-Ciocia Ifus z rodziną. Znasz ich?
-Ufff.-Odetchnęła z ulgą-Tak. Pamiętam jak nas odwiedzały jak byłyśmy jeszcze malutkie. Ty lubiłaś gdzieś znikać,więc mało kiedy ich widziałaś.-Na jej pysku pojawił się uśmiech. Zerwała jeszcze jednego kwiatka i włożyła go sobie za ucho. Nucąc coś pod nosem zaczęła kierować się w stronę swojej jaskini. Nie był to najszybszy chód,więc zaproponowałam.
-Może polecisz?
-Hmm nie mam jeszcze pokrywek do koszyków i wszystkie kwiatki mogą wylecieć.
-To chociaż przyśpiesz.-Po tych słowach Lesti przyśpieszyła kroku,ale nie biegła. Poszłam za nią.
-Pójdę przodem i powiem im,że już idziesz. Muszę ich przypilnować.
-Dobrze.-Pobiegłam. Kiedy byłam na miejscu,ku moim oczom ukazał się nie najlepszy widok. Cham goniła jednego z króliczków ze złamaną nogą,który należał do Lesty,a Ifus próbowała go złapać. Przez ich bieganinę reszta zwierząt się spłoszyła i zaczęła biegać po całej jaskini.
-To będzie trudna noc dla Lesti-Powiedziałam do siebie i krzyknęłam do nich.
-Stop! Co robicie? Straszycie je! Cham,przestać gonić tego królika!-Cham natychmiast stanęła,a przez to Ifus na nią wpadła i się przewróciła. Reszta rodzinki stała i patrzyła.
-Ech,trzeba coś z tym zrobić,zanim przyjdzie Lesti. Będzie jej smutno! A jak jest jej smutno,płacze.-Wskazałam na biegające zwierzęta. Wokół nas latało pełno piór a dookoła słychać było piski i krzyki spłoszonych zwierząt. Próbowaliśmy je prosić,żeby wróciły na miejsce i uspokoić,łapać i zwabić,ale nic nie pomagało. Wtedy w wejściu stanęła Lesti. Była przerażona tym,co zastała w jaskini.
-Ups. Pewnie nas teraz wyrzuci.-Szczeniak szepnęła do siostry.
-I to przez ciebie-Syknęła. Ale Lesti nie kazała im się wynosić. Weszła do jaskini i zawołała swoim cichym głosikiem,więc trudno było to nazwać wołaniem.
-Hej,chodźcie do mnie. No już,spokojnie.-Mówiła do zwierząt. Zatrzymały się i zaczęły podchodzić do wilczycy.-Nie bójcie się ich. Chcieli się pobawić. No już,chodźcie do łóżek,bo wam się pogorszy. Chodźcie kochani.-Szeptała i prowadziła swoich podopiecznych do gniazd i łóżek. Ciotce i jej rodzinie opadła szczęka,a zwłaszcza Cham. Od tego czasu podziwiali ją,jak bardzo umie się obchodzić ze zwierzętami,ale to już inna bajka. Kiedy wszystkie zwierzęta były na miejscach zwróciła się do gości.
-Witajcie. Miło mi was znowu widzieć. Co was tu sprowadza?-Powiedziała do rodziny. Byli zdziwieni,bo oczekiwali jakiejś nagany,czy czegoś.
-Przepraszamy za najście i...za to,co się przed chwilą stało.-Powiedzieli,a zwłaszcza Cham.-W naszym świecie wybuchła wojna i przyszliśmy prosić o schronienie.
-Och,to straszne. Współczuję wam. Czujcie się u mnie jak u siebie i zostańcie ile chcecie,ale Cham,proszę nie goń więcej tych zwierzątek.
-D-dobrze. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Wybaczyły ci,prawda?-Zwróciła się do zwierząt. Pokiwały twierdząco głowami.
-Trafiliście w idealny dzień,bo jutro kilka zwierząt będzie wypuszczanych na wolność. To taka piękna chwila...
-SUPER!-Zawołał szczeniak.
*Następnego dnia.*
Kiedy wszyscy się obudzili i zjedli,Lesty poprosiła,żeby wyszli na dwór i obserwowali. Poszła po żurawia,który miał złamane skrzydło i białego gołębia bez górnej szczęki. Wyniosła oba ptaki i najpierw puściła gołębia,a później zdjęła opatrunek żurawiowi i również puściła go na wolność.Goście stali zachwyceni i patrzyli jak szczęśliwe ptaki odlatują w dal. Na szyjach oczywiście miały naszyjniki z kwiatów,które Lest wczoraj robiła do późnej nocy. Założyła je każdemu zwierzęciu i zrobiła jeszcze ze słomy,którą też zebrała pokrywki na kosze,oraz z pozostałości kwiatów naszyjnik i sobie. Wyglądała pięknie w naszyjniku i wianku z kwiatów.
<Co dalej rodzinko?>
-W naszym świecie rozpętała się wojna i postanowiliśmy pójść do waszej watahy,bo to jedyne bezpieczne miejsce.którego nie dotknęła wojna,jakie znam.
-Hmmm....jasne,chodźcie. Pokażę wam jaskinię w której przenocujecie,a później możecie znaleźć własną. Zaprowadzę was.-Po tych słowach zaczęłam iść w kierunku najbliższej i największej dotąd znanej mi jaskini położonej na naszym terenie. *Podczas drogi*
-Dzisiaj przenocujecie u mojej siostry,Lesti. Nie będzie miała nic przeciwko.
-N-na pewno? Nie jest miłym wpraszać się do kogoś.-Powiedziała Cham.
-Spoko,to moja siostra więc wiecie...poza tym mam kilka sposobów,które wykorzystuję kiedy chcę ją do czegoś namówić-Mrugnęłam do nich lewym okiem i uśmiechnęłam się pokazując zęby.
-Nauczysz mnie? Czasem przyda się to na ciocię-Zaśmiał się szczeniaczek.
-Cham!-Syknęła karcąco Ifus,a on uśmiechnął się jak niewiniątko. W końcu doszliśmy. Weszliśmy powoli do domu mojej siostry. Zatrzymałam gości kilka metrów od wejścia i zawołałam:
-Leeeestiiiiii mamy goooościiii...chyba jej nie ma-zwróciłam się do towarzyszy.
-Rozgośćcie się. Ona pewnie niedługo wróci. Aha i nie meczcie jej zwierząt,kilka jest ciężko rannych.
-Ona leczy zwierzęta? SUPER!-Krzyknął szczeniaczek.
-Poczekajcie chwilkę. Polecę jej poszukać i nie krzyczcie zbyt głośno ze względu na podopiecznych Lesti.-Powiedziałam i poleciałam. Leciałam ponad lasem i wyglądałam Lesti. Nawoływałam i szukałam,ale jej nie było. Kiedy dotarłam do łąki,zobaczyłam moją siostrzyczkę zbierającą kwiaty z wiankiem na głowie. Na plecach zwisały jej kosze wiklinowe z obu stron wypełnione po brzegi kwiatami. Domyślam się,że kosze zrobiła sama. Zleciałam do niej i powiedziała:
-Cześć. Co robisz?
-J-ja zbieram kwiaty. Będę robić wianki dla moich zwierzątek. Słyszałam,że jeśli są weselsze,szybciej wracają do zdrowia i może starczy też kwiatków na koszyk,albo miskę.-Zaśmiała się.
-To fajnie,ale mamy gości. Przenocują u ciebie.
-A-ale jak to?-Zapytała wystraszona. Nie najlepiej radziła sobie w towarzystwie obcych,a zwłaszcza takich,którzy mają u niej nocować.-Kto to?
-Ciocia Ifus z rodziną. Znasz ich?
-Ufff.-Odetchnęła z ulgą-Tak. Pamiętam jak nas odwiedzały jak byłyśmy jeszcze malutkie. Ty lubiłaś gdzieś znikać,więc mało kiedy ich widziałaś.-Na jej pysku pojawił się uśmiech. Zerwała jeszcze jednego kwiatka i włożyła go sobie za ucho. Nucąc coś pod nosem zaczęła kierować się w stronę swojej jaskini. Nie był to najszybszy chód,więc zaproponowałam.
-Może polecisz?
-Hmm nie mam jeszcze pokrywek do koszyków i wszystkie kwiatki mogą wylecieć.
-To chociaż przyśpiesz.-Po tych słowach Lesti przyśpieszyła kroku,ale nie biegła. Poszłam za nią.
-Pójdę przodem i powiem im,że już idziesz. Muszę ich przypilnować.
-Dobrze.-Pobiegłam. Kiedy byłam na miejscu,ku moim oczom ukazał się nie najlepszy widok. Cham goniła jednego z króliczków ze złamaną nogą,który należał do Lesty,a Ifus próbowała go złapać. Przez ich bieganinę reszta zwierząt się spłoszyła i zaczęła biegać po całej jaskini.
-To będzie trudna noc dla Lesti-Powiedziałam do siebie i krzyknęłam do nich.
-Stop! Co robicie? Straszycie je! Cham,przestać gonić tego królika!-Cham natychmiast stanęła,a przez to Ifus na nią wpadła i się przewróciła. Reszta rodzinki stała i patrzyła.
-Ech,trzeba coś z tym zrobić,zanim przyjdzie Lesti. Będzie jej smutno! A jak jest jej smutno,płacze.-Wskazałam na biegające zwierzęta. Wokół nas latało pełno piór a dookoła słychać było piski i krzyki spłoszonych zwierząt. Próbowaliśmy je prosić,żeby wróciły na miejsce i uspokoić,łapać i zwabić,ale nic nie pomagało. Wtedy w wejściu stanęła Lesti. Była przerażona tym,co zastała w jaskini.
-Ups. Pewnie nas teraz wyrzuci.-Szczeniak szepnęła do siostry.
-I to przez ciebie-Syknęła. Ale Lesti nie kazała im się wynosić. Weszła do jaskini i zawołała swoim cichym głosikiem,więc trudno było to nazwać wołaniem.
-Hej,chodźcie do mnie. No już,spokojnie.-Mówiła do zwierząt. Zatrzymały się i zaczęły podchodzić do wilczycy.-Nie bójcie się ich. Chcieli się pobawić. No już,chodźcie do łóżek,bo wam się pogorszy. Chodźcie kochani.-Szeptała i prowadziła swoich podopiecznych do gniazd i łóżek. Ciotce i jej rodzinie opadła szczęka,a zwłaszcza Cham. Od tego czasu podziwiali ją,jak bardzo umie się obchodzić ze zwierzętami,ale to już inna bajka. Kiedy wszystkie zwierzęta były na miejscach zwróciła się do gości.
-Witajcie. Miło mi was znowu widzieć. Co was tu sprowadza?-Powiedziała do rodziny. Byli zdziwieni,bo oczekiwali jakiejś nagany,czy czegoś.
-Przepraszamy za najście i...za to,co się przed chwilą stało.-Powiedzieli,a zwłaszcza Cham.-W naszym świecie wybuchła wojna i przyszliśmy prosić o schronienie.
-Och,to straszne. Współczuję wam. Czujcie się u mnie jak u siebie i zostańcie ile chcecie,ale Cham,proszę nie goń więcej tych zwierzątek.
-D-dobrze. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Wybaczyły ci,prawda?-Zwróciła się do zwierząt. Pokiwały twierdząco głowami.
-Trafiliście w idealny dzień,bo jutro kilka zwierząt będzie wypuszczanych na wolność. To taka piękna chwila...
-SUPER!-Zawołał szczeniak.
*Następnego dnia.*
Kiedy wszyscy się obudzili i zjedli,Lesty poprosiła,żeby wyszli na dwór i obserwowali. Poszła po żurawia,który miał złamane skrzydło i białego gołębia bez górnej szczęki. Wyniosła oba ptaki i najpierw puściła gołębia,a później zdjęła opatrunek żurawiowi i również puściła go na wolność.Goście stali zachwyceni i patrzyli jak szczęśliwe ptaki odlatują w dal. Na szyjach oczywiście miały naszyjniki z kwiatów,które Lest wczoraj robiła do późnej nocy. Założyła je każdemu zwierzęciu i zrobiła jeszcze ze słomy,którą też zebrała pokrywki na kosze,oraz z pozostałości kwiatów naszyjnik i sobie. Wyglądała pięknie w naszyjniku i wianku z kwiatów.
<Co dalej rodzinko?>
Od Ifus Do Ro , Nialla, Cham i Aya
Gdy w mojim świecie zapadła wojna postanowiłam zabrać dzieci oraz Faira jak najdalej od tego miejsca przeszliśmy przez "Aleję czerwonych drzew '' Cham była zachwycona tą czerwinią i powiedziała z radością :
- Mamo jest to najpikniejszy kolor czerwieni ... mogę 2 czy trzy liście żebym mogła zrobić z niego farbę ? - spytała .
- Tak myśłę ,że nikt się nieobrazi jak mały szczeniak weźmie trochę listków do farby - uśmiechnełam się do Cham - Aya może sięgniesz siostrze po liście ?
- No dobra Farirku podniesiesz mnie? - spytała zakochana Aya.
- Oczywiście - powiedział i nastawił plecy by mogła swobodnie sięgnąć.
- Oh dzieci dzieci . -powiedziałam i szłam dalej nagle Cham gdzieś pobiegła ja za nią naglę ona znikneła ja się rozglądałam i nagle fapadłam na jakiegoś wilka.
- Hej !!! Uważaj jak chodzisz !!!!- krzykneła wilczyca.
- P-przepraszam nie chciałam ci nic zrobić szukam swojej córki Cham - powiedziałam rozglądając się ale nie patrząc na wilka po chwili była niezręczna cisza więc spojrzałam się na wilka i mnie zatkałao to była moja siostrzenica Ro przytuliłam ją ze łzami w oczach ale ona powiedziała :
- Konieto nie zanm cię !!! -krzykneła. To był fakt ona nigdy mnie niewidziała ale ja widziałam ją na zdjęciach gdy Deth mnie odwiedział pokazał zdjęcia córek i pobiegł dalej więc nie zdziwiłam się gdy mnie niepoznała. - Kim pani jest ? ... Przepraszam ,że tak na panią nakrzyczałam . -powiedziała.
- Ja jestem twoją ciocią siostrą twojego ojca. -powiedziałam patrząc jej w oczy.
- Eh chyba pani się bardziej walneła w głowę niż ja . -powiedziała zakłopotana.
- Nie ja ich zanm twój tata to Death a twoja matka to Noris zgineła bo skała się urwała. - starałam się jej to powiedzieć delikatnie gdyż Death mi wspominał ,że bardzo to przerzywała .
- Co ?! Skąt pani zna mojich rodziców ? Nie wiem kim pani jest .. - powiedział ze łzami w oczach .
- Grrr zostaw ją kobieto nie szarp jej nerwów - powiedział wilk za nią.
- Mamo mamo o tu jesteee... -zatkało nawet Ay'e.- Ro to ty jesteś moją kuzynką wójek pokazywał mi twoje zdjęcia zazdrościłam ci tej urody i nadal zazdroszczę ... - powiedzia jak w niebo wziięta.
- Co?
- A tak nie przedstawiłam się jestem Aya a to jest moja młodsza siostra Cham a too... - nie dałam jej dokończyć .
- Cham !!!! Gdzie ty byłaś pobiegłam po kwiatki dla ciebie .
- Ok już ok .
< Co dalej Ro ?>
- Mamo jest to najpikniejszy kolor czerwieni ... mogę 2 czy trzy liście żebym mogła zrobić z niego farbę ? - spytała .
- Tak myśłę ,że nikt się nieobrazi jak mały szczeniak weźmie trochę listków do farby - uśmiechnełam się do Cham - Aya może sięgniesz siostrze po liście ?
- No dobra Farirku podniesiesz mnie? - spytała zakochana Aya.
- Oczywiście - powiedział i nastawił plecy by mogła swobodnie sięgnąć.
- Oh dzieci dzieci . -powiedziałam i szłam dalej nagle Cham gdzieś pobiegła ja za nią naglę ona znikneła ja się rozglądałam i nagle fapadłam na jakiegoś wilka.
- Hej !!! Uważaj jak chodzisz !!!!- krzykneła wilczyca.
- P-przepraszam nie chciałam ci nic zrobić szukam swojej córki Cham - powiedziałam rozglądając się ale nie patrząc na wilka po chwili była niezręczna cisza więc spojrzałam się na wilka i mnie zatkałao to była moja siostrzenica Ro przytuliłam ją ze łzami w oczach ale ona powiedziała :
- Konieto nie zanm cię !!! -krzykneła. To był fakt ona nigdy mnie niewidziała ale ja widziałam ją na zdjęciach gdy Deth mnie odwiedział pokazał zdjęcia córek i pobiegł dalej więc nie zdziwiłam się gdy mnie niepoznała. - Kim pani jest ? ... Przepraszam ,że tak na panią nakrzyczałam . -powiedziała.
- Ja jestem twoją ciocią siostrą twojego ojca. -powiedziałam patrząc jej w oczy.
- Eh chyba pani się bardziej walneła w głowę niż ja . -powiedziała zakłopotana.
- Nie ja ich zanm twój tata to Death a twoja matka to Noris zgineła bo skała się urwała. - starałam się jej to powiedzieć delikatnie gdyż Death mi wspominał ,że bardzo to przerzywała .
- Co ?! Skąt pani zna mojich rodziców ? Nie wiem kim pani jest .. - powiedział ze łzami w oczach .
- Grrr zostaw ją kobieto nie szarp jej nerwów - powiedział wilk za nią.
- Mamo mamo o tu jesteee... -zatkało nawet Ay'e.- Ro to ty jesteś moją kuzynką wójek pokazywał mi twoje zdjęcia zazdrościłam ci tej urody i nadal zazdroszczę ... - powiedzia jak w niebo wziięta.- Co?
- A tak nie przedstawiłam się jestem Aya a to jest moja młodsza siostra Cham a too... - nie dałam jej dokończyć .
- Cham !!!! Gdzie ty byłaś pobiegłam po kwiatki dla ciebie .
- Ok już ok .
< Co dalej Ro ?>
niedziela, 11 maja 2014
Od Restiego Do Liesti , Moon , Flo , Star ,Lady , Picoolo i Nialla
- Cześć patrz kto chciał cię odwiedzić w nowym domu - powiedziałem usimiechając się .
- Aleee willlaaa - powiedziała zachwycona Lady.
- Hej kochana jak się czujesz ? - zapytała Flo.
- Już lepiej . -Lesti.
- Oj co się jej stało ? - spytała Star najmłodsza wilczyca.
- Usłyszałam błaganie o pomoc więc poszłam i znalazłam ją . - powiedziała tłymacząc Lesti.
- Wiesz Ro moja siostro wiem ,że teraz nie możesz się martwić z powodu twojich ran niewielikch ran ale bolących... eh muszę odejść - powiedziała opuszczjąc głowę Flo.
- Jakto ???!!!!!! -spytała przeztraszona Lesti. - Kto się mną zajmie a co dopiero wathą .
- Spokojnie masz siostry i Restiego . - uśmiechneła się .
- Właśnie masz mnie Lesti -podszedłem do niej i liznołem ją w policzek. Lesti uśmiechneła się i odzajemniła to. Wtedy na twarzy Star zawitał smutek Ro stojąca za mną spytała Star :
- Co się stało Star ?
- Nic takiego poprostu mi przykro .
- Flo jeszze jedno moge iść z tobą ? - spytał w złej chwili Picollo.
- Tak ale z kąd taka zmiana ? - sptała Flo niezapokojona.
- Boo .... eh jaaa.. eh . - przerywał zarumieniony troche Picollo.
- Co ja cię ? -spytała Flo .
- BO JA CIĘ KOCHAM ! -krzykną Picollo .
- Co ? Naprawdę ?! - spytała Flo.
- Tak a co ? - spytał.
- Bo ja cię też kocham więc chocimy ! ... PA wszystkiem do zobaczenia. -powiedziała Flo.
- Poczekaj a poco idziesz ?
- Szukać naszego ojca postraram się wrucić . -powiedziała i pobiegła.
- PA ! - krzykną Picollo i pochwili już ani go ani Flo nie było . Ro i Lesti opusiciły głowy . Gdy Lesti podniosła głowę nie było już Ro ani Nialla ani Moon ani Star. Była załamana . Podeszłem i polizałem ją teraz w usta ona się do mnie przytuliła .
< Co dalej ? >
Od Lesti CD Restiego
W głowie jeszcze miałam głos jednorożca,który wyszeptał do mnie przy rozstaniu-Tak na prawdę jestem Eleonora. Dziękuję,że choć na chwilę podarowałaś mi swoją przyjaźń.-Leżałam przy rzeczce w mojej nowej jaskini i podpierałam łeb na ramieniu. Drugą łapą lekko mieszałam wodę przede mną. Mój rozmarzony wzrok śledził przepływające małe listki.
-Chyba mam nowego przyjaciela-Powiedziałam do wiewiórek,które się zgromadziły na drugiej stronie cienkiej rzeczki.-Ma na imię Rasti,ale chyba go znacie. W końcu wykopał tą jaskinię-Zaśmiałam się jak zakochana. Lubiłam go i to bardzo,ale sądziłam,że on wolał Ro. Dlatego też nie myślałam o nim jak o kimś,kto może zostać tym jedynym. Po chwili,mój czuły słuch wyłapał cichutkie błaganie o pomoc,a równie dobry węch,poczuł krew. Zerwałam się i pobiegłam w stronę odgłosu przepraszając przy tym wiewiórki,które przestraszyłam i zwierzęta,obok których przebiegałam. Dobiegłam do dziury wyglądającej na króliczą. Pisk był nieco głośniejszy i wydobywał się z dziury. Weszłam do niej. Dzięki małemu ciału udało mi się przejść przez ciasne wejście. Dalej było trochę więcej luzu,ale i tak normalnej wielkości wilk by się nie zmieścił. Pierwszy raz cieszyłam się z drobnej postury i płochliwości,dzięki której miałam czułe zmysły. Były one potrzebne do wyczucia niebezpieczeństwa.
-W co ja się pakuję.-Pomyślałam,ale wiedziałam,że trzeba pomóc temu stworzeniu. Mimo pamięci o poprzedniej przygodzie nie miałam urazu do małych stworzonek,ani nawet do królików. Trudno było wzbudzić mój uraz. Dotarłam do "pokoiku" w którym na ziemi leżał mały kruk,a raczej kruczyca.
Miała złamane skrzydło. Od razu znalazłam w pokoiku twardy i w miarę prosty korzeń do unieruchomienia skrzydła i trawę służącą za opatrunek. Zabrałam się do pracy. Najpierw uspokoiłam ją trochę,a później zapytałam:
-Co tu robisz? W norze królika?
-To już nie należy do królika. Ta nora jest własnością straszliwego potwora w postaci węża zmiennokształtnego. Lepiej się stąd wynośmy. On zaraz wróci. Zaciągnął mnie tu w postaci obiadu.-Powiedziała swoim kruczym chrapliwym głosem.
-Już kończę...Dobra,gotowe. Chodźmy stąd. Idź za mną.
-Dobrze.
-Jak masz na imię? Ja jestem Lesti.
-Jestem Erika.
-Miło mi...o już jesteśmy. Chodź. Uciekajmy.-Powiedziałam,wzięłam ją delikatnie do pyska i pobiegłam do jaskini. Na miejscu położyłam ją delikatnie na wystającej skale trochę powyżej podłogi wyglądającej jak łóżko. Wtedy wbiegł Resti.
<Co dalej?>
-Chyba mam nowego przyjaciela-Powiedziałam do wiewiórek,które się zgromadziły na drugiej stronie cienkiej rzeczki.-Ma na imię Rasti,ale chyba go znacie. W końcu wykopał tą jaskinię-Zaśmiałam się jak zakochana. Lubiłam go i to bardzo,ale sądziłam,że on wolał Ro. Dlatego też nie myślałam o nim jak o kimś,kto może zostać tym jedynym. Po chwili,mój czuły słuch wyłapał cichutkie błaganie o pomoc,a równie dobry węch,poczuł krew. Zerwałam się i pobiegłam w stronę odgłosu przepraszając przy tym wiewiórki,które przestraszyłam i zwierzęta,obok których przebiegałam. Dobiegłam do dziury wyglądającej na króliczą. Pisk był nieco głośniejszy i wydobywał się z dziury. Weszłam do niej. Dzięki małemu ciału udało mi się przejść przez ciasne wejście. Dalej było trochę więcej luzu,ale i tak normalnej wielkości wilk by się nie zmieścił. Pierwszy raz cieszyłam się z drobnej postury i płochliwości,dzięki której miałam czułe zmysły. Były one potrzebne do wyczucia niebezpieczeństwa.
-W co ja się pakuję.-Pomyślałam,ale wiedziałam,że trzeba pomóc temu stworzeniu. Mimo pamięci o poprzedniej przygodzie nie miałam urazu do małych stworzonek,ani nawet do królików. Trudno było wzbudzić mój uraz. Dotarłam do "pokoiku" w którym na ziemi leżał mały kruk,a raczej kruczyca.
Miała złamane skrzydło. Od razu znalazłam w pokoiku twardy i w miarę prosty korzeń do unieruchomienia skrzydła i trawę służącą za opatrunek. Zabrałam się do pracy. Najpierw uspokoiłam ją trochę,a później zapytałam:
-Co tu robisz? W norze królika?
-To już nie należy do królika. Ta nora jest własnością straszliwego potwora w postaci węża zmiennokształtnego. Lepiej się stąd wynośmy. On zaraz wróci. Zaciągnął mnie tu w postaci obiadu.-Powiedziała swoim kruczym chrapliwym głosem.
-Już kończę...Dobra,gotowe. Chodźmy stąd. Idź za mną.
-Dobrze.
-Jak masz na imię? Ja jestem Lesti.
-Jestem Erika.
-Miło mi...o już jesteśmy. Chodź. Uciekajmy.-Powiedziałam,wzięłam ją delikatnie do pyska i pobiegłam do jaskini. Na miejscu położyłam ją delikatnie na wystającej skale trochę powyżej podłogi wyglądającej jak łóżko. Wtedy wbiegł Resti.
<Co dalej?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)











