czwartek, 18 lipca 2013

Od Noris Do Death

Parę dni później,kiedy chodziłam po lesie z Death poczułam,że już nie długo. Powiedziałam o tym Death a on bardzo się ucieszył. Jutro są walentynki i jestem ciekawa jak je spędzimy,ale o tym jutro. Jest już noc,więc idę do jaskini. Jutro ten wspaniały dzień. Nie mogę się doczekać.
-Dobranoc Death.-powiedziałam liżąc go po policzku.
-Dobranoc.
-Dobranoc szczeniaczki.-i Zasnęłam.

Następnego dnia kiedy się obudziłam,poszłam do lasu miłości. On już tam czekał. Siedzieliśmy tam do zachodu słońca. Kiedy już był,poczułam wielki skurcz w brzuchu. Upadłam. Na chwilę Death się wystraszył,później zrozumiał. Ja rodziłam...wyszło pięć młodych,lecz dalej dziwnie się czułam. Zaczęłam się dusić. Death nie wiedział co robić...
-To... szóste szcze-niąt-ko.-wydusiłam.
<Masz mało czasu co zrobisz Death?>
Oto te szczeniątka:
















































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz