Następnego dnia źle się czułam. Od razu kiedy wstałam,usłyszałam coś. Od razu się zerwałam i pobiegłam do Death.
-Death Death skarbie,będziesz ojcem!
-Co,aale jak to? Jesteś w ciąży?
-Tak tak!-Uszczęśliwiona przytuliłam go.
-To wspaniale. Chciałem być ojcem.
-Będziesz wspaniałym w tej roli.-Uśmiechnął się.
-Teraz musisz się oszczędzać.
-Ale nie uziemisz mnie w jaskini ok?
-Dobra dobra.-Poszliśmy do alei czerwonych drzew.
-Tak się cieszę,że w końcu będziemy rodzicami.-Liznęłam go w usta. Nagle poczułam coś.-Choć.
-Co się stało.
-Szybko! Czuję coś niedobrego.
-Czekaj! Nie możesz się narażać.
-Nie wiesz gdzie to jest więc chodź!-Wspięliśmy się na górę i zobaczyliśmy smoka śmierci.
-To smok śmierci. Niesie wszędzie gdzie się znajdzie śmierć i zgubę. Uciekajmy.
-Wiem,że tam jesteście. Ucieczka nic nie da-Powiedział straszliwym zachrypłym głosem.
-Czego od nas chcesz?-Zapytałam.
-Ciebie.-Uśmiechnął się złowieszczo i skoczył na mnie. Wbił swe ostre pazury w moje ciało puszczając przy tym strugę krwi. Myślałam,że zemdleję. Ostatni widok był taki,jak Death biegnie za smokiem,ale on walnął go tak,że stracił przytomność. Później nastała ciemność.
<A co u ciebie Death?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz