piątek, 19 lipca 2013

Od Noris Do Death

Pewnego dnia,kiedy dzieci były z Death poszłam do samotnego zaułku,by pomyśleć. Tam zobaczyłam samotną Ro. (Siedziała jak na obrazku profilowym)
-Co ty tu robisz?-Zapytałam wystraszona,że mogło jej się coś stać.
-Mamo. Dla czego jestem inna?
-W jakim sensie?
-Jako jedyna z miotu mam skrzydła...i w szkole się ze mnie śmieją,że inaczej wyglądam itp.
-Powinnaś być dumna z twej inności.
-Łatwo ci mówić. Z ciebie się nie śmiali za to,że jesteś inna.
-Owszem śmiali,ale powiem ci coś w tajemnicy. Tylko inni osiągają niezwykłe rzeczy. Te najniezwyklejsze.
-Serio?
-Na prawdę.
-Ale jestem słaba. Nawet nie umiem latać.
-To,że twoje moce ukazują się trochę długo świadczy tylko o tym, że będą niezwykłe i będziesz w nich najlepsza.-Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją.
-Nie gniewaj się na tatę,że mu uciekłam. Nikt by nie zauważył. On nas naprawdę pilnował.-Powiedziała w końcu.
-Dobrze,że to wyjaśniłaś. Dobrze. Nie będę się gniewać,a teraz idź do niego,bo przez ten dzień on jest za was odpowiedzialny i nie pozwolę ci tu siedzieć. Coś może ci się stać.-kiedy odchodziła krzyknęłam-A i nie przejmuj się tymi głupkami ze szkoły. Miej ich gdzieś!-Uśmiechnęła się.
-Dobrze-odkrzyknęła i pobiegła.
<Jak tam sobie radzisz z dzieciakami Death?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz