czwartek, 18 lipca 2013

Od Noris Do Deatht

Kiedy uciekłam od rodziny,poszłam na polowanie. Byłam tuż tuż jej złapania,już skakałam,kiedy jakiś wilk przybiegł i również chciał ją upolować. Niestety uciekła. Przez niego.
-Coś ty zrobił?! To była pierwsza sarna którą widziałam od dawna!-Krzyknęłam i pobiegłam w pogoń za przyszłą ofiarą. Na szczęście byłam od niej szybsza i złapałam ją bez większego problemu. Kiedy zaczęłam jeść,przybiegł tamten wilk. Zaczął na mnie warczeć.
-Ja ją upolowałam-odwarknęłam.
-Ale na moim terenie.-Warczał dalej.
-Ugh. Serio?-przestałam warczeć.-Nie wiedziałam. Przepraszam. Już sobie idę.
-Poczekaj. Możemy zjeść ją razem. I tak całej jej nie zjem-Uśmiechnął się.
-Dziękuję. Jestem Noris.
-A ja Death.-Powiedział.-Masz watahę?
-Nie. J-ja jestem bardziej samotnikiem.
-Ale w grupie zawsze raźniej. Może chcesz dołączyć do mojej?
-Sama nie wiem...
-Proszę.
-Dobra-Uśmiechnęłam się. To popołudnie spędziliśmy bardzo wesoło. Czułam,że żyję. Jakbyśmy znali się od dawna. Niestety. W końcu musiało się ściemnić. Death powiedział:
<Co powiedziałeś?>
To on i ja:

















Kiedy odchodziłam od rodziny (Płakałam):

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz